
Agencja Newseria w serwisie Innowacje opublikowała rozmowę z Witoldem Mielniczkiem o dronie, który ma latać, jeździć i pływać. Tekst trafił do działu poświęconego obronności.
O co chodzi w „superdronie”
Najważniejsza teza rozmowy: celem nie jest maszyna, która w każdym środowisku jakoś sobie radzi, tylko taka, która w każdym osiąga pełne możliwości — dużą prędkość na wodzie, dużą prędkość na lądzie i sprawność w trudnym terenie. Kluczem są gąsienice, które dają przyczepność na ziemi i jednocześnie poprawiają pracę śmigieł, oraz nowy układ zasilania, nad którym trwały prace.
Do czego
Lista zastosowań jest długa: ratownictwo, w tym poszukiwania w lawinach, ocena szkód po huraganach i powodziach, górnictwo, ubezpieczenia, film. Mowa jest też o lądowaniu na dachu wysokiego budynku, podjechaniu do jego krawędzi i prowadzeniu obserwacji z przekazem wideo na żywo. Wraca też wątek Pentagonu — jako wstępne zainteresowanie, bez szczegółów.
Co to dla nas znaczy
To opis kierunku, a nie gotowego sprzętu — i tak należy go czytać. Założenie „pełnia możliwości w każdym środowisku” zostało z nami: na nim stoi projekt trójśrodowiskowego układu napędowego, jedyny z naszych wniosków, który dostał finansowanie z NCBR.



